sł. Andrzej Wilanowski, muz. Wojciech Zakowicz
W ciemnym pokoju światło się tli,
z głośników sączą się dźwięki
Zerkam przez szparę otwartych drzwi,
i śledzę ruchy jej ręki.
We wstążki cieni zdolne palce
wplatają tam strugi światła.
Przyglądam się żywiołów walce
złączonych tak w cudny atłas.
Stoję przed płótnem
tamtej kobiety dłonią tkanym,
aż się całkiem zatrze:
kto malujący – kto malowany
Jak życie
Blask i cień
Jak życie
Czy malujący czy malowany
Spoglądam w oczy, tak skupione,
rozpatrujące nici,
zapracowane widzę skronie
chcą piękny splot uchwycić.
A później w takim materiale
ostrożnie krój wycięty,
na życie nie tak gładkie wcale,
ale w kolorze mięty.
Stoję przed płótnem
tamtej kobiety dłonią tkanym,
aż się całkiem zatrze:
kto malujący – kto malowany
Jak życie
Blask i cień
Jak życie
Blask i cień
Jak życie
Blask i cień
Jak życie
Czy malujący czy malowany