sł. Grzegorz Olszewski, muz. Albo i Nie


Spójrz to mały chłopiec
jak ostrożna lalka
po pół stopy stawia
a to ledwie pralka szumi gdzieś za ścianą

To nie tylko ona,
jest tam ciemność za nią,
noc nieskończona

I choć przytulony w ciepłym swetrze
Nieskończona noc wypełnia przestrzeń

Hej do góry uszy, do góry uszy

Czy on to wyczuwał,
to jest niemożliwe
co za szmatem czasu
to się cicho skrada upiór tak straszliwy

Co za długie lata
Dłoń znów swą wyciągnie
Aż po nogi z waty i ręce kamienne

Utulony poszedł się pobawić
Świata mroku misiem nie pozbawi

Hej do góry uszy, do góry uszy

Ta ciemność tajemna to pustka bez niego
Nie lękaj się chłopcze, On światłem nam z nieba
Opowiem Ci o nim wieczorem i rano
Byś w pół drogi czasem nie znalazł się samym
Dnia bardzo ważnego dla małego chłopca
Byś w głębi Twej duszy rzekł w niebo idziemy
Więc do góry uszy, Więc do góry uszy

Hej do góry uszy, do góry uszy